Violetta
następny dzień
wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół
-kochanie pakuj się wyjeżdżamy- powiedział tata
-CO?!GDZIE?!-
-Spowrotem do Buenos Aires -
-jej! -
-ale nie bedzie tak jak wcześniej -
-wiem tatusiu!-
-dobrze-
spakowałam się. Wyjechaliśmy na lotnisko
po przyleceniu
jechaliśmy autem
-ale tato mineliśmy nasz dom-
-tak wiem Viola- dziwne. zatrzymaliśmy się za Buenos Aires i to bardzo daleko
-tato nie mieliśmy jechać do Buenos Aires?-
-nie przykro mi że cię okłamałem -
-ok.. -
-:)-
-ale czemu stoimy przed zamkiem ?-
-to twój prawdziwy dom i twoja mama-
-ja mam mamę?! -
-tak -
-czemu nic nie mówiłeś ?!-
-nie mogłem.ale tu możesz śpiewać i robić co chcesz -
-dzieki-
a teraz chodz- poszliśmy do mamyprzywitałam się z nią cieszyłam się i prowadziliśmy długie rozmowy opowiem innym razem. poszłam do góry a tam ramalo
- Witaj magmłasel Violetto- miał dziwny akcent i stał na baczność
- Ramalo? -
- mam na imię Ramalo -
-przecierz cię znam -
-ale teraz zaczynamy wszystko od nowa, aha i nie możesz śpiewać albo zostaniesz skazana na areszt przez dwa dni -
-czmu?!-
-śpiewanie to zło -
-muwisz jak mój tata -
- do aresztu na tydzień z nią-gdy mnie ciągneli nagle się obudziłam
-TO BYŁ TYLKO SEN JAKIE SZCZĘŚCIE!. - ulżyło mi i znowu się położyłam ...
----------------------------
sorry że tak długo nie pisałam nie mogłam na kompa nie miałam dostępu ale chyba was dziś zaskoczyłam ! :DD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz